Promyczki 28.05

„O mojej rodzinie” – ćwiczenie doskonalące prawidłową realizację głoski „r”. Recytujemy wierszyk fragmentami, a przedszkolaki powtarzają.

O mojej rodzinie wiersz opowiem sama:

korale z makaronu lubi nosić mama.

Siostra lubi rysować róże na papierze,

brat bije rekordy prędkości na rowerze.

Tata wierci wiertarką i przykręca śrubki,

a ja bardzo lubię kukurydziane chrupki.

Rodzinne fotografie – rozmowa z wykorzystaniem zdjęć.

Dzieci opowiadają o swoich rodzinach, na podstawie fotografii, nazywając członków rodziny (podają stopień pokrewieństwa i imiona osób ze zdjęć).

r1

Rodzina – Ewa Stadtmuller. Wysłuchanie opowiadania i rozmowa inspirowana jego treścią. Po fragmencie: „Tylko czy mama też tak sądzi?” przerywamy czytanie i zadajemy dzieciom pytania: Gdzie była mama Mateusza? Dlaczego pojechała do szpitala? Czy Mateusz cieszył się z narodzin braciszka? Dlaczego nie był zadowolony? Prowadzący kontynuuje opowiadanie, a po zakończeniu czytania zadaje kolejne pytania: Jak przebiegły urodziny Mateusza? Co najbardziej podobało się jego kuzynowi? Jak zareagował Mateusz na wyznanie Bartka? Czy waszym zdaniem warto mieć rodzeństwo? Dlaczego?

„Rodzina” – Ewa Stadtmuller

Mateusz bardzo nie lubił, kiedy mamy nie było w domu. Niby wszystko przebiegało jak zwykle, ale tak naprawdę zupełnie inaczej. No bo… skąd tato mógł wiedzieć, że Mati najbardziej lubi grysik z tartym jabłkiem albo którą książeczkę właśnie zaczęli z mamą czytać na dobranoc?

– Jeszcze trochę cierpliwości. – Uśmiechała się babcia, która przyjechała specjalnie, aby zająć się starszym wnukiem. – Pojutrze mama wróci do domu, razem z Pawełkiem.

Pawełek to młodszy brat Mateusza, który właśnie się urodził. Gdy tato usłyszał, że ma drugiego syna, to z radości ściskał wszystkich dookoła, chwalił się sąsiadom, a wieczorem wziął Matiego na lody.

– Teraz będziesz starszym bratem – tłumaczył. – Kiedy Pawełek trochę podrośnie, będziecie się mogli razem bawić. Pokażesz mu swoje gry, nauczysz, jak budować wieżę z klocków i sterować samochodem na baterię…

– Mati patrzył na tatę badawczo i zastanawiał się, czy naprawdę ma ochotę, aby jakiś maluch ruszał jego zabawki. – Oczywiście przez pewien czas Pawełek będzie tylko jadł i spał – uprzedził starszego syna ojciec. – Musisz uzbroić się w cierpliwość.

– Znowu ta cierpliwość. – Skrzywił się Mati. – A ja chciałbym, żeby mama wreszcie wróciła do domu. I wróciła, ale tak… nie do końca.

Wystarczyło, że Pawełek zakwilił i już nic innego nie było ważne – ani czytana na dobranoc bajka, ani wspólne robienie sałatki, ani wybieranie z mamą koszulki do przedszkola. A tu jeszcze zbliżały się piąte urodziny Mateusza. To naprawdę ważna sprawa. Tylko czy mama też tak sądzi?

Na szczęście wszyscy uznali to wydarzenie za wyjątkowe. Mama upiekła tort. Trochę pomogła jej babcia, a Mati dekorował ciasto kolorową posypką. Tata przywiesił w pokoju wielki napis „Sto lat, Mateuszku!”, a dziadek przyniósł najcudowniejszy prezent – malutki, zdalnie sterowany helikopter.

Zarówno Mateusz, jak i jego o cztery lata starszy kuzyn Bartek byli zachwyceni. Bawili się helikopterem na zmianę, wymyślając coraz trudniejsze manewry. Ale było super! Gdy ciocia i wujek zaczęli się zbierać do wyjścia, Mateusz zdążył szepnąć do Bartka: „Helikopter jest najfajniejszy ze wszystkiego, no nie?”.

– Najfajniejszy ze wszystkiego to jest Pawełek – odszepnął Bartek, patrząc z zazdrością w kierunku łóżeczka, w którym spał młodszy brat Matiego.

– Pawełek? – Mateusz nie potrafił ukryć zdumienia. – Przecież on tylko je i śpi. Co za pożytek z takiego brata?

– Ale on urośnie – westchnął Bartek. – Będziesz miał z kim pogadać, zagrać w piłkę, pojeździć na rowerze… Nie będziesz sam.

Gdy goście już sobie poszli, Mati pierwszy raz uważnie przyjrzał się bratu. – Chyba jesteś trochę do mnie podobny – przemówił. – Jak się wreszcie wyśpisz, to pokażę ci, jaki super helikopter dostałem na urodziny od dziadka.

shutterstock_263895662-900

Karta Pracy – Dzieciaki w akcji, 4-latki, str. 24,25